Wpis

piątek, 03 lipca 2015

pies maltańczyk

Moja siostra zakochana w naszym Dyziu zdecydowała się na psa. Odkładała na maltańczyka ale patrzy... OGŁOSZENIE z okolicy: "Oddam Yorka". Dzwoni. "Tak jest do oddania. Suczka. 4 lata. Znudziła się dzieciom, poza tym jedziemy na wakacje i nie ma co z nią zrobić". Gdzie haczyk? Pojechała po nią z rodzicami. Ludzie chcą za nią jednak 180 zł, potem zgadzają się na 100 zł. Oryginalny York, krótkie nóżki, miniaturka, srebne umaszczenie... Ale nienaturalnie gruba. Z rozbrajającą szczerością mówią, że była karmiona wyłącznie parówkami i resztkami z obiadu. Nie ma legowiska, miseczka tylko na wodę- w dodatku pusta. Piesek od razu przylgnął do siostry- widać, że spragniony czułości, bardzo spokojny, usłuchany. Mama pyta: "nie będziecie za nią tęsknić? przecież to bardzo kochany piesek!" "nieeeee, już się nią nacieszyliśmy". SZOK. ZNIECZULICA. I tym sposobem w naszej rodzinie pojawił się 4 czworonożny członek rodziny 

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
piesnamedal
Czas publikacji:
piątek, 03 lipca 2015 09:03

Polecane wpisy